Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piesi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piesi. Pokaż wszystkie posty

21 stycznia 2014

Frustracja osiąga poziom maksymalny

Jako uczestnik ruchu widziałem już niejedno, dlatego staram się zrozumieć wiele. Ale numer, który wyciął dziś na moich oczach facet w srebrnym hyundaiu, sprawił, że miałem ochotę wyrwać mu kluczyki ze stacyjki i wrzucić do przepływającej opodal Warty.

Chyba każdy czytał lub słyszał, że ostatnie dni upłynęły w Wielkopolsce pod znakiem marznącego deszczu, osadzającego się na wszystkim w postaci oblodzenia oraz gołoledzi. Swoją drogą, to całkiem ciekawe uczucie, kiedy słyszysz padające igiełki lodu...

Taki klimat, taka sytuacja ;)

W tych pięknych okolicznościach przyrody zbliżałem się na rowerze do przejścia dla pieszych. Z wyprzedzeniem dobrych 30 metrów spojrzałem za siebie, wyraźnie zasygnalizowałem kierowcy za mną, że będę hamował, w końcu zatrzymałem się.

12 sierpnia 2013

Słodko i gorzko: o rowerzystach i pieszych w mieście

Ta notka miała być słodka, bo dopadły mnie ostatnio bardzo przyjemne przemyślenia. Aż tu nagle trafiłem za sprawą kolegi na artykuł w internetowym wydaniu Dziennika Łódzkiego.

Główna teza artykułu, przedstawiona już w tytule: istnieje konflikt między pieszymi i rowerzystami, więc trzeba wybrać, dla kogo ma być budowane miasto. W treści - tradydyjnie - znalazła się tyrada o tym, że źli rowerzyści jeżdżą jak im się podoba i stwarzają zagrożenie. Piesi z kolei są poszkodowani i czują, że przegrywają z rowerzystami, choć zdaniem miejskich urzędników wciąż są na wygranej pozycji.


Krew się we mnie gotuje od czytania takich artykułów. Czy naprawdę wszyscy muszą wszędzie na siłę wietrzyć spisek, konflikt i wojnę? Czy po męczącym dniu naprawdę musimy jeszcze czytać wyssane z palca (dez)informacje o tym, że ludzie siebie nienawidzą? Czy ludzie naprawdę muszą być aż tak ograniczeni, by korzyść jednego człowieka postrzegać automatycznie jako porażkę drugiego?!